Moja historia

Tamtego dnia umarłam
Choć byłam jak martwa od dawna
Zmrożona samotnością
W bezwzględnym uścisku rozpaczy
Na zewnątrz była zima
A we mnie tylko ciemność
O niczym już nie marzyłam
W bolesnym nie-istnieniu
Powiedziałam Ci
Że brak mi siły,
Że dłużej tak żyć nie umiem
Gdzie jesteś w tej pustce i lęku
Plotących pętlę na szyję?
Zawołałam
Że niknę
Bez nadziei
Bez celu
Zawołałam o światło
Małe jak główka od szpilki

I Ty
Odpowiedziałeś
Nie wiem jak to się stało
Nie pojmuję do dzisiaj
Ale wiem, że stanęłam
W powodzi jasnego blasku
Światła jasnego jak życie
Które zalało mi duszę
Lęk się rozpłaszczył struchlały
I ukrył w zaroślach wspomnień
Nie rozumiejąc umarłam
Żeby stać się na nowo
Do życia
Królującego nad mrokiem

Tak po prostu
Bez zbędnych pytań
Dałeś mi
Kluczyki do nieba
Uznałeś że warto
To się nie zdarza
A jednak

JEST WIĘCEJ
Nie sądziłam, że życie to przygoda
Jak spływ wzburzoną rzeką
Wysokogórska wspinaczka
Czy poszukiwanie skarbów
Nie oczekiwałam, że krople deszczu będą krzyczeć radością
Lub, że cisza nocy może drżeć uwielbieniem
Myślałam, że istnienie to ciężar,
Który pozbawia nas tchu
Gasi życie
Myślałam
Że trudne
Że bolesne
Że tak trzeba
Że tak już jest
A potem odchodzimy

A teraz...
A teraz żegluję z Tobą
Po wartkich strumieniach wiary
Wypływam łódką na głębię
Wśród fal, które przy Tobie milkną
A teraz pochylam się nad zbolałym
Łamiąc wyniosłość pleców
Odkrywam, że słowa mają Twój zapach
Że łzy są cieple jak dotyk
A teraz czuję Twój uśmiech
Spędzamy czas na rozmowie

Teraz...
Czekam
Na
Więcej

Dagmara Kowalewska